Używane suknie ślubne

Każda z nas podczas swojego ślubu chciałaby wyglądać pięknie. Czy, aby tak było, potrzebuję nowej sukni, czy w grę wchodzą także używane suknie ślubne?

Czy warto rozważyć używane suknie ślubne?

Używane suknie ślubneNiektórzy nie lubią kupować używanych rzeczy i ciężko im wyobrazić sobie siebie w czymś, co kiedyś nosił ktoś inny. Ale czy po używanej sukni w ogóle widać, że nie jest nowa? Jeśli ma aktualny fason, jest cała i czysta, z pewnością nie da się zauważyć różnicy. A higiena? Większość sprzedawanych na rynku sukien ślubnych jest już po pralni. Jeśli chcesz jednak mieć gwarancję, że przymierzasz suknię czystą i w bardzo dobrym stanie, wybierz się do komisu sukien ślubnych. Tam każda suknia przed przyjęciem jest dokładnie oglądana.

Mogę sobie pozwolić na nową

Jeśli tak jest, super. Ale czy nowe suknie warte są swojej ceny? Czy warto wydać całą pensję na suknię, którą zostanie założona jeden raz? Z drugiej strony, okazja jest tak wyjątkowa..

Warto poczytać na forach wpisy dziewczyn, które już są po ślubie. Czy gdyby jeszcze raz miały kupować suknię, kupiłyby nową czy używaną? To tylko ślubny biznes tak nakręca panny młode, wmawiając im, że im więcej wydadzą tym będą szczęśliwsze. Dla losów Twojego małżeństwa nie ma żadnego znaczenia czy wystąpisz w sukni za 200zł czy w sukni za 10tys.zł 🙂 Za to zaoszczędzone pieniądze można wykorzystać na setki ciekawszych sposobów.

Niewiele drożej kupię nową

Zakładając, że cena używanej sukni ślubnej to 1500zł, można dołożyć jeszcze 1000zł i mieć nową suknię. Fakt. Tylko trzy „ale”:

1) 1000zł to już nie jest tak mało.

2) Jaka jest jakość wykonania sukni np. za 2500zł? Między sukniami w różnych cenach jest ogromna przepaść. Jeśli suknia na rynku wtórnym kosztuje 1500zł, a nowa kosztowała 4000zł, z pewnością zrobiona jest z lepszych materiałów i lepiej uszyta niż jej nowa koleżanka za 2500zł. I pewnie będzie lepiej wyglądać, mimo że jest 1000zł tańsza. Jeśli natomiast zwyczajnie podoba Ci się nowa sukienka, która kosztuje np. 2500zł to możesz rozważyć zakup takiej tylko używanej – prawdopodobnie zapłacisz ok. 1000zł.

3) Cena przykładowej sukni za 2500zł raczej nie obejmuje żadnych dodatków podczas gdy w cenie 1500zł za suknię używaną często będą się one zawierały. Warto zawsze spojrzeć na koszt całościowy: koła do halki, welonu/welonów, bolerka i innych komponentów. Często okazuje się, że po ich zakupie cena sukni wzrasta o kolejny tysiąc.

4) Czy za te 2500zł faktycznie otrzymuje się suknię NOWĄ? Bo suknia z wyprzedaży, przeceny, wieszaka to już nie jest nowa suknia… Prawdopodobnie była więcej razy prana i naprawiana niż suknia użyta jedynie podczas ślubu.

Chcę suknię w stanie idealnym

Pannom młodym często w salonach tłumaczy się, że kupują suknię w stanie idealnym. Z naszej perspektywy wygląda to nieco inaczej 🙂 Oto kilka typowych defektów nowych sukien ślubnych:

1) duże różnice między poszczególnymi warstwami tiulu, czasami nawet 15cm. Jest to nie tylko kwestia estetyki, ale także szans na późniejszą odsprzedaż sukni. W takim przypadku na wstępie trzeba byłoby skrócić suknię o 15cm, żeby wyrównać brzegi a w konsekwencji suknia byłaby za krótka by ją w ogóle sprzedać. Skracanie w salonach to z reguły bowiem obcinanie materiału bezpośrednio na klientce przez zwykłego pracownika sklepu.

2) poluzowane koraliki lub niepodszyte koronki

3) brak odpowiedniego podpięcia trenu. Skrajnymi przypadkami jest brak jakiegokolwiek podpięcia – klientkom tłumaczono, że mają użyć agrafki! Dużo częściej podpięcia są niedopracowane, coś zwisa, coś spada, coś się odczepia itp.

4)  nieodpowiedni rozmiar. Dobrze znamy te historie, jak to jednej pannie młodej poszedł zamek podczas tańczenia, bo było zbyt ciasno. Innej przez całe wesele suknia spadała, bo była za luźna i musiała ciągle ją podciągać. A jedna i druga zgłaszały w salonie, że chyba jest źle. Usłyszały, że muszą się przyzwyczaić, że tak ma być, albo że marudzą.

Nie mówiąc już o walkach panien młodych z salonami o to, by suknia wyglądała tak, jak miało być w zamówieniu. Regularnie trafiają do nas zapłakane panny młode, którym salon uszył talię na biodrach, zamiast miseczek A uszył D lub suknię, w której prześwitują figi.

Mam nietypowy rozmiar

Panie z typowymi rozmiarami mają duży wybór zarówno na rynku pierwotnym, jak i wtórnym. Panie z nietypowym rozmiarem w pierwszej kolejności mogą przejrzeć używane suknie ślubne.

W salonach przymierzyć można jedynie modele szyte na jeden rozmiar – 36/38, ok 178 cm z obcasem. Taki bowiem występuje najczęściej w populacji. Panie wyższe lub niższe, grubsze lub chudsze – wszystkie usłyszą jedynie „proszę sobie wyobrazić…”. Fakt, na rynku wtórnym również nie ma zatrzęsienia ofert dla pań z nietypowymi rozmiarami. Ale coś zawsze się znajdzie. A czasem lepiej przymierzyć 3 suknie, które leżą jak ulał, niż 20 takich, które można sobie tylko wyobrazić.

Poprawki krawieckie

Pamiętać przy tym wszystkim należy, że w większości sukien, zarówno tych nowych, jak i używanych, można wykonać wszelkiego rodzaju modyfikacje. Jeśli dekolt jest prosty a nam zależy na serduszku, zdolna krawcowa/krawiec bez problemu sobie z tym poradzi. Jeśli suknia ma naszyte koraliki na gorsecie a nam się nie podobają, można je z łatwością odpruć. Jeśli suknia posiada tren a my wolimy suknię bez niego, z reguły da się go usunąć pozostawiając fason nienaruszonym. Zdolną krawcową/krawca zapewni praktycznie każde salon i komis sukien ślubnych.

W przypadku ofert prywatnych niestety trzeba poszukać jej/go na własną rękę. Nie mamy także pewności czy zostaną nam pokazane wszystkie defekty. Prywatni sprzedawcy, nawet jeśli są uczciwi, sami rzadko kiedy wiedzą na co patrzeć. Na etapie wstawiania do nas sukni w komis połowa sukien zostaje od razu odrzucona z powodu defektów całkowicie uniemożliwiających jej dalszą sprzedaż! A 99,9% sukien zgłaszanych jest nam jako „w stanie idealnym”.