Suknie ślubne – mity 

suknie-ślubne-mityChodząc po salonach lub czytając niezliczone fora zasypywane jesteśmy mnóstwem, czasami sprzecznych ze sobą informacji. Niektóre, pieczołowicie powielane, służą „wyciągnięciu” z nas większej ilości złotówek. Inne – wynikają z niewiedzy.

Suknie z katalogu „szyte od zera”

„Od zera” szyte są jedynie suknie w prywatnych pracowniach krawieckich. Wszystkie suknie, które są zawarte w kolekcji danego producenta, szyte są jedynie w kilku/kilkunastu standardowych rozmiarach. Jeśli na podstawie Twoich wymiarów stwierdzą, że masz rozmiar ok. 36, do salonu dotrze rozmiar 38 (lub jakikolwiek większy, jeśli akurat takiego mają za dużo na stanie) i będzie on jedynie dopasowany do Twojej sylwetki. Suknie szyje się w Chinach, Bangladeszu itp. a w EU lub US jedynie je się wykańcza w minimalnym stopniu, by móc wpisać, że uszyto je w kraju z dobrą renomą. Inna rzecz, że w każdym kraju można zrobić dobry produkt. Ważniejszy jest proces produkcji, niż jej miejsce.

Koniecznie dobry biustonosz

Jeśli kupujesz suknie w salonie, prawdopodobnie usłyszysz, że warto kupić u nich dobrej jakości, świetnie dopasowany biustonosz. Najlepiej taki, który kosztuje min. 300zł 🙂 Prawda jest taka, że w zdecydowanej większości sukien biustonosze bardziej przeszkadzają, niż pomagają. Trzeba idealnie dobrać kolor, fason, kształt, aby nic nie wystawało, jeszcze dodatkowo go wszyć lub pilnować, aby się nie przesuwał. Gehenna. A wystarczy wszyć poduszeczki krawieckie lub założyć silikonowy biustonosz samonośny – koszt ok. 50zł. Zdecydowana większość sukien ma usztywniane fiszbinami gorsety (tj. górne części sukien, zabudowane lub nie, na zamek lub na wiązanie) i są one mocno dopasowane do ciała. Oddzielny biustonosz sprawdza się tylko w sytuacji, kiedy górna część sukni jest luźna, nie przylega do ciała, jak w zwykłych bluzkach, które nosimy na co dzień.

Suknie bez ramiączek „osuwają się”

Czasem widzimy to same na cudzych ślubach, czasem słyszymy takie historie. Prawda natomiast jest taka, że osuwają się jedynie te suknie, które zostały źle uszyte. Osuwanie się sukni to błąd krawiecki i mamy prawo żądać od salonu zadośćuczynienia (choć niestety z reguły marne są szanse na jego otrzymanie 🙁 ). Jeśli suknia jest dobrze dopasowana rozmiarem, nie ma mowy o opadaniu sukni. Problem ten wynika najczęściej z faktu, że panny młode co do zasady chudną przed ślubem (nawet, jeśli nie planują) a suknie dopasowane są do wymiarów pobranych kilka miesięcy wcześniej. Jeśli salon dba o swoje klientki, na ostatnią chwilę dopasuje suknie. Niestety w wielu z nich usłyszą one „jest dobrze”, bo w kolejce czekają kolejne zlecenia. Jeśli obawiasz się osuwania się sukni, wybierz model (lub doszyj) dodatkowy pas przytrzymujący, który wygląda na gruby pas od stanika i/lub wszyj silikonowe tasiemki na obramowaniu gorsetu – będą to dodatkowe zabezpieczenia. Szczególnie polecane są pasy przytrzymujące, gdyż doskonale utrzymują nawet luźne suknie.

Duże ciało zasłaniaj

Jeśli masz defekty skórne, z pewnością przyda się mały „kamuflaż”. Jeśli jednak masz ładna skórę, raczej ją odsłoń – dzięki temu sylwetka nabierze lekkości. Jeśli koniecznie chcesz przysłonić ciało, wybierz haftowany tiul lub koronki francuskie. Koronki hiszpańskie i gipiura nadają masy i dobrze wyglądają przy małych rozmiarach. Postaw także na tiul, niż satynę – ta druga jest cięższa wizualnie. Modny obecnie szyfon/muślin/żorżeta będzie dobrym wyborem jedynie przy wybranych fasonach. Co do zasady podkreśla fałdki, więc rzadko kiedy dobrze wygląda w plus size. Mitem jest też, że przy dużym rozmiarze powinno unikać się dużych księżniczek – zależy to jedynie od proporcji sylwetki a nie od jego rozmiaru.

„Nowe” suknie z wyprzedaży

Typowy ślubny oksymoron 🙂 Suknia z wyprzedaży to taka suknia, która wisiała w salonie minimum 1 sezon a często kilka. W tym czasie była przymierzona przez kilkaset pań, prana kilkanaście razy i kilka razy reperowana. Co za tym idzie, jest w rzeczywistości bardzie „znoszona”, niż niejedna suknia używana podczas typowego ślubu i wesela. Niestety cena sukni z wyprzedaży nie odzwierciedla tego faktu. O ile suknię oficjalnie używaną można dostać za połowę jej ceny katalogowej, o tyle te „nowe z wyprzedaży” z reguły sprzedaje się tysiąc złotych taniej i jeszcze słyszy się, że trafiło się na MEGA okazję 🙂

Znanym firmom płaci się tylko za markę

Znane marki mogą narzucić wyższą cenę – to prawda. Jednak zawsze jest coś za coś. Aby utrzymać renomę, muszą dbać o standardy na każdym etapie procesu szycia sukni. Wybierają wyższe jakościowo tkaniny i zatrudniają lepiej wykwalifikowanych krawców. Z jednej strony wydają więcej na marketing i reklamę, z drugiej – mają korzystniej wynegocjowane kontrakty i na przykład taniej kupują tkaniny (bo w ogromnych ilościach). Pracując na co dzień z sukniami ślubnymi można zauważyć dwie ich kategorie. Pierwsza – suknie do ok. 4 tys.zł. za samą suknię (bez halki, welonu, bolerka, paska itd.). Są to z reguły suknie o słabych szwach, uszyte z takich tkanin i komponentów, często klejone a nie szyte. Powyżej 4 tys.zł zaczynają się suknie, w których można zauważyć dużo wyższą jakość wykonania. Oczywiście może to być plus/minus 500zł, to zależy od danej marki. Ale nie ma co oczekiwać, że suknia za 3 tys.zł będzie uszyta porządnie. Chyba, że bardziej będzie przypominać halkę, niż suknię balową (co u niektórych pań też może wyglądać wspaniale).

Jak ją założę, będę wiedziała, że to „ta jedyna”

A szczególnie, jeśli popłyną mi łzy 🙂 Takie przeświadczenie to w dużej mierze wytwór amerykańskich programów telewizyjnych, przeniesionych na nasz ekran. Dużo emocji, dużo łez, dużo ściemy. W rzeczywistości panny młode do ostatniej chwili wahają się, którą suknię wybrać i często to przyjaciółki/rodzina/narzeczony ma kluczowe zdanie. Często wybierają daną suknię pod presją upływającego czasu. A po całej uroczystości pytane o suknię odpowiadają z pełnym przekonaniem, że od pierwszej chwili wiedziały, że „to ta” 🙂

Oddzielną kwestią jest samo sformułowanie „ta jedyna”. Czy planujesz spędzić z tą suknią całe życie? 😉 Czasami mam wrażenie, że my, kobiety, więcej czasu poświęcamy obmyśleniu kwestii sukni, niż kwestii narzeczonego. W przypadku sukni dywagujemy o każdym najmniejszym detalu, przy czym w przypadku narzeczonego stawiamy ogólne stwierdzenie „jest mi z nim dobrze, choć czasami bywa gorzej”, bez głębszej refleksji „dlaczego?” i „co będzie dalej?”.

Do cywilnego skromna i bez trenu

Faktycznie panny młode biorące jedynie ślub cywilny częściej decydują się na suknie skromne i bez trenu. Jednak, w dobie rosnącej relacji tych ślubów do ślubów kościelnych i konkordatowych, coraz częściej panny młode decydują się na balowe kreacje. Mówią „przecież to w końcu ślub, też jedyny w życiu”. Zdarza się widzieć zatem w urzędach piękne długie treny, obfite księżniczki i koronkowe welony. Na razie rzadziej, niż w kościołach, prawdopodobnie jednak ten stereotyp będzie powoli wygasał. Tym bardziej, że coraz częściej zamiast budynku USC wybierany jest plener, gdzie lepiej można wyeksponować piękno bogatej sukni.