Suknie ślubne ciążowe

Szykujecie powoli ślub na przyszły rok, a tu okazuje się, że jesteś w ciąży. Albo w ogóle jeszcze nie planowaliście ślubu, ale dzidziuś w drodze. Macie dwie opcje:
1) Najpierw urodzić, potem zorganizować ślub.
2) Najpierw wziąć ślub, potem zająć się dzidziusiem.

OPCJA 2!

Jako mama dwóch berbeci, zdecydowanie polecam wziąć ślub zanim pojawi się Wasz berbeć. Naprawdę podziwiam panie, które przychodzą do nas z kilku-tygodniowymi lub kilku-miesięcznymi maluszkami i szukają sukni. Ja przez pierwszych kilka miesięcy po urodzeniu pierwszej córki nie wiedziałam, jak się nazywam. Nie było czasu pójść do toalety, co dopiero mówić o organizacji ślubu. A moja córka była zdrowa i miałam jako takie wsparcie ze strony męża i rodziny.

Ani w opcji 1, ani w opcji 2 prawdopodobnie poszalejesz tak, jak szalałabyś w innej sytuacji. Ale wybierając opcję 2, będziesz miała zdecydowanie więcej czasu i spokoju 🙂

Wszystko trzeba co prawda przygotować szybciej, ale szperając trochę w sieci i podpytując znajomych uda ci się znaleźć jakiś wolny termin sali, fotografa i zespołu. Może nie będzie to dokładnie TA sala, TEN fotograf i TEN zespół. Ważne, by był polecony, sprawdzony. Wiele rzeczy udaje się zorganizować naprawdę w błyskawicznym tempie, wystarczy nieco „zluzować”. Gościom naprawdę jest obojętne, czy winietki będą stylizowane, czy nie. Czy w trakcie waszego tańca będzie wybuchał balon z confetti, czy nie. Dla nich liczy się, żebyście byli uśmiechnięci a reszta żeby była OK. Fajni ludzie – to jest klucz do dobrej zabawy 🙂

No dobra, ale co z suknią?

Ciążowa suknia ślubna to nie lada wyzwanie. Salony z reguły mają 1-2 sztuki na ekspozycji. Zazwyczaj wymagają też zamówienia sukni min. 6-miesięcy przed ślubem. Warto zatem poszukać „gotowców”. I tutaj z pomocą przychodzi rynek wtórny. Używane suknie ślubne można znaleźć głównie trzema kanałami:
1) Wyprzedaż sukien ślubnych, tj. modele ekspozycyjne.
2) Portale ogłoszeniowe.
3) Komis sukien ślubnych.

O zaletach i wadach każdego z rozwiązań można znaleźć w sieci dużo informacji. W skrócie:

Ad.1) Wyprzedaż sukien ślubnych, tj. modele ekspozycyjne.

Są to suknie przymierzane setki a czasami tysiące razy (zależy jak długo suknia wisi), jako że do salonów są istne pielgrzymki, dziewczyny chodzą tam jak do centrów handlowych, w ramach rozrywki. Są umalowane, więc suknie są często brudne, obsługa nie ma też czasu, żeby być cały czas z klientką, więc często zdarzają się uszkodzenia sukni. Suknie ślubne z wyprzedaży są zatem prane i naprawiane kilka razy, zanim się sprzedadzą. Ponad to, jako że są sprzedawane w salonie, pannom młodym tłumaczone jest, że kupują suknię „nową”. Dlatego, mimo, iż są niejednokrotnie bardziej wyeksploatowane niż używane suknie ślubne, ceny mają wyższe.

Ad.2) Portale ogłoszeniowe.

Najbardziej ryzykowna opcja. Nie wiesz, kim jest sprzedający i czy pokaże ci wszystkie defekty sukni. I czy sam o nich wie. Suknie zgłaszane nam są w 99% opisywane jako „w stanie idealnym”, a ponad połowa z nich odpada na etapie próby wstawienia, bo jest brudna lub zniszczona. Nie masz także zaplecza krawieckiego. Znalezienie kogoś, kto ma odpowiednie doświadczenie i zdąży z przeróbkami na czas, to trudne zadanie. Opcja ta wymaga także dużej ilości czasu wolnego.

Ad.3) Komis sukien ślubnych.

Od razu możesz przymierzyć kilka fasonów, wybór jest więc najszerszy. Musisz jednak zaakceptować świadomość, że nie jesteś pierwszą właścicielką sukni. Często w sukniach są też drobne ślady użytkowania, koraliki do podszycia, guziczek do wymiany itp. Masz jednak pewność, że suknie zostały starannie wyselekcjonowane oraz, że krawcowa komisu zna się na swoim fachu.

Cokolwiek wybierzesz, pamiętaj:

1) Kup suknię min. 1 rozmiar ZA DUŻĄ. Im odleglejszy termin, tym większy zapas powinien być w sukni. Największy przyrost brzuszka panie mają zazwyczaj ok 5-6 miesiąca, ale każda ciąża przebiega inaczej.

2) W ciąży rośnie nie tylko brzuszek. Powiększą ci się także piersi a także obwód pod nimi. Możesz też trochę urosnąć w dolnej części ciała. Czasem też puchną nogi, stopy, dłonie i ręce (uwzględnij to także przy wyborze obuwia ślubnego). Ważne, aby suknia miała zatem nieco zapasu WSZĘDZIE, nie tylko w brzuszku.

3) Postaw na wygodę. Oczywiście każda panna młoda jest bohaterką tego dnia i to ona ma być w centrum uwagi (razem z panem młodym oczywiście 😉 ), ale pamiętaj, że obecnie liczy się przede wszystkim bezpieczeństwo twoje i maluszka. Odradzam zatem tańce w wysokich szpilkach i wszelkie suknie mocno krępujące ruchy. Zwróć też szczególną uwagę na DŁUGOŚĆ SUKNI. Na zdjęciach katalogowych suknie dotykają ziemi lub nawet na niej leżą. To karygodny błąd, który może skutkować przewróceniem się panny młodej!!! Póki stoisz w miejscu wszystko jest ok. Ale przy chodzeniu, a tym bardziej przy tańczeniu, możesz nadepnąć sobie na suknię i przewrócić się. Albo ktoś może Tobie nadepnąć na suknię. Pamiętaj, że człowiek chodząc lekko pochyla się do przodu, by zachować równowagę. Suknia powinna zatem kończyć się kilka centymetrów nad ziemią. Inna rzecz, że za długa suknia ma potem brudne i poszarpane brzegi, wygląda to fatalnie i często uniemożliwia dalszą sprzedaż sukni.

4) WIĄZANIA lepsze niż zamki. Jeśli suknia ma się dobrze trzymać ciała, powinna być dopasowana co do centymetra. W przypadku szybko zmieniającej się figury ciężko uzyskać ten efekt w przypadku zapięcia sukni na zamek. Wiązanie będzie można wyregulować co do centymetra do ostatniej chwili. Jeśli suknia jest na ramiączkach, możesz pozwolić sobie na większy luz na ciele, ale będziesz bardziej odczuwać ciężar ciała na ramionach.

5) Jeśli ślub przypada na ostatni trymestr, załóż na wszelki wypadek WKŁADKI LAKTACYJNE. Z reguły piersi zaczynają wydzielać kropelki mleka jeszcze przed urodzeniem się maleństwa. Szkoda byłoby pobrudzić suknię, tym bardziej, jeśli gorset jest cieniutki i mógłby przesiąknąć.

6) Nie musisz się ukrywać. Większość panien młodych w ciąży szuka sukni, która nieco przysłoni brzuszek. Nie chcą go eksponować. Zastanawiają się też, czy wypada im założyć w tej sytuacji welon. Drogie moje – czy wy zrobiłyście coś złego??? Ciąża to wspaniały czas (mimo pewnych jej niedogodności). Rośnie w was wspaniałe, nowe życie, dar, o który inni modlą się latami. Będziecie miały malutkiego, pachnącego bąbelka, który będzie was darzyć najwspanialszą, najczystszą i bezinteresowną miłością. Absolutnie nie widzę ŻADNEJ konieczności, aby to ukrywać lub mieć poczucie, że czegoś wam nie wypada. Wiadomo, macie czuć się też tego dnia wspaniale, więc założenie sukni, która by to utrudniała, odpada. Chciałabym jednak, aby wynikało to z WASZEGO samopoczucia a nie norm narzuconych przed innych.

7) Szalej, ale Z UMIAREM. Jeśli na co dzień nie ruszasz się za dużo, pamiętaj, by nie przesadzić z wysiłkiem. Jeśli codziennie pływasz 50 basenów lub nadal trenujesz taniec, maluszek nie poczuje różnicy. Jeśli tak nie jest, pamiętaj o kwestiach bezpieczeństwa. Poproś też zespół, aby grał nieco ciszej, niż zwykle. Maluszek wszystko przecież czuje i słyszy. To, co dla ciebie będzie super zabawą, jego mogłoby przestraszyć. W końcu nie codziennie ma takie atrakcje 🙂