Porady ślubne 

złote-rady-ślubne-2

Zestaw kilku złotych rad, które przydadzą się każdej pannie młodej przy wyborze sukni ślubnej.

Biała czy śmietanka

O innych kolorach sukien ślubnych nie będę pisać, bo zdarzają się rzadko i przemijają wraz z modą. Czasem panie skupiają się jedynie na bieli. Bo taka jest tradycja. Albo takie im się podobają. Albo mąż ma mieć białą koszulę. Ale nie wszystkim paniom dobrze w bieli. Powiedziałabym raczej, że rzadko której w niej dobrze. Jeśli masz urodę typowej zimy to jak najbardziej – szukaj białej. Jeśli jesteś śniada, może szaleć z każdym kolorem. Ale jeśli jesteś delikatną blondynką lub masz tendencję do wyprysków, czerwienienia się, pękających naczynek itd. odpuść sobie ten kolor. Albo nastaw się na porządne opalanie i ekstra mocny makijaż. Jeśli masz typowe, długie wesele, prawdopodobnie będziesz musiała liczyć się z koniecznością poprawiania go w trakcie przyjęcia. Nie bez kozery większość sukien na rynku wtórnym ma kolor śmietanki (ivory, kość słoniowa, off-white, ciepła biel, biel naturalna – co salon to inna nazwa). Jest to bardziej uniwersalny kolor. Biel niestety podkreśla wszelkie defekty.

Obuwie

Jeśli będzie ci widać nogi, bo zakładasz suknię krótką lub z przodu krótką a z tyłu długą, wybierz wysokie obcasy, które wysmuklają łydki. W innym wypadku rozważ malutką „kaczuszkę” bądź „słupek”, najlepiej zapinane w kostce. Dzięki temu będziesz mogła przetańczyć całe wesele. Jeśli masz obszerną suknię, spokojnie możesz założyć także baletki – i tak nie będzie ich widać spod sukni. Zresztą, coraz więcej pań decyduje się na baletki także przy smukłych sukniach. Czasy, kiedy mamy być piękne za wszelką cenę, na szczęście odchodzą w niepamięć J Rozważ buty kolorowe. Białych czy śmietankowych prawdopodobnie nigdzie już nie założysz. Blado-różowe, złote czy nude – prędzej. Moda na kolorowe dodatki umożliwia dopieranie takich butów, takiego płaszczyka czy takiej biżuterii, która sprawdzi się również na co dzień.

Biżuteria

Jeśli suknia ma mocno zdobny gorset, warto zrezygnować z naszyjnika na poczet pięknych kolczyków. Chyba, że zależy nam na efekcie przepychu. Jeśli w Twojej kompozycji są kolorowe akcenty (np. buty, pasek, toczek) spokojnie możesz nastawić się na kolorową biżuterię. Dzięki temu będziesz mogła ją wykorzystać również w codziennym ubiorze. W przypadku bransoletek oraz bardzo długich kolczyków koniecznie należy unikać kryształów Svarowskiego – blaszki, w których osadzone są kamienie, zaczepiają o suknię i po wszystkim suknia nadaje się już tylko do wyrzucenia.

Odpowiedni doradca

Drogie panie, zaproście na przymiarki tych, których opinia jest dla was najważniejsza. Może to być 1 osoba, może być 10. Ale pamiętajcie – jeśli prócz was będzie tylko jedna osoba, prawdopodobnie będą dwa typy, która lepsza. Jeśli będzie to 10 osób, typów będzie 5 🙂 Jedno jest ważne – w czym WY się czujecie najlepiej. Wybierzcie zatem takiego doradcę, który potrafi patrzeć na suknię z Twojej perspektywy a „swoją” schować na dno. Bo jedno jest pewne – którąkolwiek suknię wybierzecie i tak będziecie najpiękniejszą kobietą na sali. Dojdzie makijaż, fryzura, elegancji pan młody i cała reszta. To WY będziecie w tej sukni cały dzień i całą noc. Suknia nie musi robić na wszystkich wrażenia. Musi sprawiać, że dobrze się w niej czujesz.

Żelazny zestaw

Niezależnie od tego, jaką suknię wybierzesz, jest kilka rzeczy, które warto zabrać ze sobą:

Igła, nitka, nożyczki, agrafki – dla ratowania sukni w razie nadepnięcia przez kogoś z gości, zerwania się trenu lub, odpukać, rozjechania się zamka.

Mokre chusteczki – na wypadek zachlapania się kawą, winem lub sosem z jakiegoś dania. Warto przetrzeć suknię, jak najszybciej, żeby brud nie wchłaniał się w materiał. Im dłużej suknia jest brudna tym, trudniej ją doprać. Można ewentualnie kupić odplamiacz turystyczny czy w roll-onie.

Sukienka na zmianę – prawdopodobnie jej nie użyjesz, ale warto ją mieć. Czerwona, zielona czy niebieska – każda inna czysta będzie lepsza, niż biała, cała zalana winem przez pijanego wuja. Lepiej mieć ją w pogotowiu i nie użyć, niż przez telefon instruować mamę/siostrę gdzie w twoim domu wiszą sukienki, którą ma wybrać i jeszcze gdzie jest deska i żelazko, żeby ją przeprasować. Nie mówiąc o stresie związanym z tą sytuacją.

Tren

Jest tyle przeciwniczek, co zwolenniczek trenów. Jeśli masz do nich stosunek ambiwalentny, możesz rozważyć następujące rozwiązania. 1) Suknię wybierasz bez trenu, za to do kościoła zakładasz długi welon. Jeśli ma być efekt wow, wybierasz welon obszyty koronką, z naszytymi koronkami, koralikami itd. Czyli mocno zdobny. A po kościele po prostu go zdejmujesz. Nic ci nie wadzi, nic ci się nie ciągnie, nic nie obciąża sukni, nie ma ryzyka, że odpadnie jakiś troczek czy guziczek i trzeba będzie reperować suknię. Jest pięknie i praktycznie. 2) Suknia z całkowicie odpinanym trenem. Niestety na rynku jest mały wybór takich sukien – a szkoda. Rozwiązanie bardzo praktyczne a równie efektowne, co tren wszyty w suknię.

Halka z kołem

I tu też jest tyle zwolenniczek, co i przeciwniczek. Jedne panie narzekają, że halka je ogranicza, że czują koło podczas ruchów. Inne doceniają, że materiał nie plącze się między nogami podczas tańca. Halka sprawdza się także w upalne dni, kiedy każdy dodatkowy dm3 powietrza przy ciele jest na wagę złota – halka zapewnia większy przewiew, materiał nie przylega bezpośrednio do nóg. Niektóre panie boją się, jak to będzie podczas tańca. Na szczęście koło jest ruchome, więc nawet podczas przytulańców, koło się po prostu przesuwa. Koło ma też jedną ogromną zaletę – daje możliwość regulacji długości sukni. Nie ma koła – suknia jest maksymalnie długa. Małe koło – trochę krótsza. Koło szerokie – suknia znacznie krótsza. A kiedy się to przydaje? Oczywiście kiedy ma się ochotę zmienić buty na niższy obcas. Rozszerza się koło, zakłada baletki i gotowe. Jest wygodnie i nadal bezpiecznie.

Ramiączka czy gorset

Często panie szukają sukien z ramiączkami, gdyż boją się, że suknia będzie z nich się zsuwać. Wszyscy kojarzymy te okropne sytuacje, kiedy młoda co chwilę podciąga sobie suknię, żeby jej je spadła z biustu. Ale ramiączka nie mają tu nic do rzeczy. Dzieję się tak bowiem tylko wówczas, gdy suknia jest źle dopasowana. Często wybiera się suknię na kilka miesięcy przed ślubem. A wiele panien chudnie przed ślubem, bo jest dużo do zrobienia, mało czasu, dużo stresu. I okazuje się, że suknia jest po prostu za luźna. Jeśli masz wiązanie na plecach, zaciskasz mocniej sznurki (warto zostawić sobie zapas na taką ewentualność). Jeśli masz zamek – koniecznie na tydzień przed ślubem załóż jeszcze suknię i sprawdź czy nie trzeba szybko biec do krawcowej, aby jeszcze ją zwęzić. Aby suknia dobrze trzymała się ciała a jest bez ramiączek – musi być zawiązana ciut za ciasno. Oczywiście w granicach rozsądku J Jeśli jest na ramiączkach, może być więcej luzu. Dobrym pomysłem, w przypadku sukien bez ramiączek, jest doszycie sobie dopinanych ramiączek. Mogą być na haftki lub bezbarwne zatrzaski. Wówczas na początku uroczystości są odpięte (nie trzeba ich chować w staniku) a jak mija północ i robi się luźniejsza atmosfera, dopinamy je i luzujemy wiązanie gorsetu. Można wreszcie się najeść (przed północą i tak nie ma na to czasu). Podsumowując, dobrze dopasowana suknia trzyma się ciała nawet bez ramiączek. Ale musi być ciut za ciasna. Jeśli nadal masz obawę, doszyj sobie silikonowe tasiemki wokół górnej części gorsetu, będą dodatkowo przytrzymywać suknię w miejscu.

Co się liczy na przyjęciu?

I na koniec najważniejsze: zanim spędzicie dni i tygodnie na znalezienie najcudowniejszej sukni na świecie, najwspanialszych zaproszeń pod słońcem i najbardziej wyrafinowanej piosenki na pierwszy taniec, porozmawiajcie ze znajomymi i rodziną. Co wg. nich jest najważniejsze podczas przyjęcia? Idę o zakład, że najczęściej padającą odpowiedzią będzie „dobra muzyka i dobre jedzenie”. Reszta to tylko dodatki 🙂