Outlet sukien ślubnych

Kobiety, rozpoczynając swoją przygodę z organizacją ślubu, często są zaskoczone, że suknie ślubne kosztują tak dużo. W efekcie, wiele z nich poszukuje tańszych alternatyw. Rynek wtórny, szycie u lokalnej krawcowej, salony w mniejszych miejscowościach, sezonowe wyprzedaże itd. Niektóre też natrafiają na outlety sukien ślubnych, które kuszą bardzo atrakcyjnymi cenami.

Ale czy na pewno atrakcyjnymi?

Czy jest outlet sukien ślubnych

Czym różni się sklep z sukniami ślubnymi od sklepu ze zwykłymi ubraniami? W pierwszych suknię się wybiera przymierzając modele pokazowe a otrzymuje się produkt, którego nikt wcześniej nie przymierzał. W drugim – bluzki czy spodnie były przymierzane przez dziesiątki/setki osób, nie ma modeli pokazowych, wszystko jest do kupienia. Stąd poszczególne modele mogą być w lepszym bądź gorszym stanie.

W outletach kupuje się jakiś model z pośród tych, które są dostępne na stanie. Czyli po prostu modele pokazowe. Jest to de facto zbiór modeli wyprzedażowych. A skąd się tam biorą? Służyły oczywiście do przymiarek w salonach. A ile razy? Zakładając, że dostępnych w salonie modeli jest ok. 30 a klientek przychodzi dziennie ok. 24 dziennie (po ok. 8 na jednego sprzedawcę) i każda klientka przymierza średnio po ok. 5 sukni, wychodzi, że każda suknia jest mierzona dziennie średnio po ok. 4 razy. Jeśli model jest z zeszłego roku, ile razy była przymierzana? W 2017 r było 250 dni roboczych. Daje to 1000 przymiarek!!! Jak duże, Twoim zdaniem, jest prawdopodobieństwo, że suknia przymierzana tyle razy nie została uszkodzona?

O ile wcale nas nie dziwi, że w outlecie mody casual jakiś model bluzki ma rozprute szwy lub spodnie są już bez guzika, o tyle zakładamy, że modele ekspozycyjne z salonu są w stanie idealnym. Bo są z salonu…

Jak się robi „atrakcyjną” ofertę

Uszkodzona, czy nie, starych modeli trzeba się „pozbyć”. Suknia prana kilka razy, naprawiana kilkanaście, kolejny raz trafia na stół krawiecki. Obniży się jej cenę o tysiąc złotych i nazwie się promocją. W ostateczności przerobi się ją totalnie, aby ją sprzedać. Skrajnym przypadkiem była suknia, która trafiła do nas bez wierzchniej koronkowej warstwy z modelu katalogowego. Od słowa do słowa wyszło, że była kupiona z wyprzedaży. Koronka musiała być już na tyle „zużyta”, że ją po prostu usunięto, zostawiając gołą satynę. Sprzedano jako model ze zmianami po super-atrakcyjnej cenie, 1000zł mniejszej niż cena wyjściowa.

Czy 2800zł, zamiast 3800zł, to okazja? Zależy. W tej sytuacji, moim zdaniem nie. Jeśli jest to TEN SAM produkt po niższej cenie, jest to okazja. Jeśli jest to de facto model używany (bo tak to trzeba nazwać), to cena 2800zł jest żadną okazją.

Szczerość przede wszystkim

I oczywiście nie mam nic przeciwko kupowaniu tanich, używanych modeli. Absolutnie! Uważam, że to świetne rozwiązanie. Ekonomiczne i ekologiczne. Ale nie znoszę hipokryzji. Jeśli za nic w świecie nie założysz na siebie niczego używanego, nie wybieraj się do outletu sukni ślubnych. Bo tam nie ma sukni NOWYCH. Jeśli kupiłaś swoją suknię w salonie, ale z wyprzedaży, kupiłaś suknię używaną, nie nową. Tego typu suknie są często bardziej używane, niż te oficjalnie nazwane „używanymi”. Jednak sprzedaje się je jako „nowe”, aby podbić cenę i aby trafić do „przesądnych” klientek, odrzucających koncepcję używanej sukni ślubnej. Dla mnie NOWA to taka, która była zamówiona dla konkretnej klientki. Cała reszta to używane. Jedne były używane raz lub dwa (ślub i plener), inne używane 1000razy (choć krócej).

Jeśli natomiast masz bardziej racjonalne podejście do tematu i nie ma dla Ciebie znaczenia, czy suknia była używana, ważne, by była ładna i dobrze skrojona, wybierz się raczej do komisu. Bo tam, za taką samą suknię zapłacisz połowę mniej. Właśnie dlatego, że nikt nie mydli Ci oczu wizją „nowej” sukni. Tam oczywiście modele ekspozycyjne też są na sprzedaż (innych, niż ekspozycyjne przecież w komisach nie ma), ale suknie przymierza się bez makijażu a obsługa jest dedykowana jednej klientce i nie biega między 5 osobami, które między czasie weszły z ulicy. Jest zatem sposobność, by suknie pozostały w dobrym stanie. Charakter współpracy z właścicielkami sukni wymusza także większą dbałość o towar.

Podsumowując

Odpowiedz sobie na pytanie: czy suknia używana jest okej, czy nie. Jeśli tak, szukaj w komisie, ewentualnie w outlecie czy na olx (wiedząc, że w outlecie przepłacisz a na olx większość sukni jest w rzeczywistości w słabym stanie). Jeśli suknia używana nie jest okej, bądź ze sobą szczera i daruj sobie outlet sukien ślubnych i jakiekolwiek modele wyprzedażowe (model działania jest w ich przypadku dokładnie taki sam).